Dlaczego blogi umierają…o co z tym chodzi?!

blogi umierają

Kilka dni temu na Instagramie zrobiłam kontynuację ostatnio bardzo popularnej formy komunikacji z obserwatorami, ankietę Q&A. Pozwolicie, że nie będę tutaj wyjaśniała owego procesu i skrótu, ponieważ ten, kto tutaj trafił, zapewne świetnie odnajduje się w środowisku online, a co za tym idzie widział to już setki razy. Kilka pytań, które otrzymałam po raz kolejny sprawiły, że kokardy mi opadły, gumka nie wytrzymała, a, że mam w internecie takie swoje miejsce, to właśnie tutaj się z nimi rozprawię.


„Chyba masz za dużo wolnego czasu, że chce Ci się jeszcze bloga prowadzić.”
„Rzuć tego bloga, i tak z tego nic nie masz”
„Fajne wrzucasz zdjęcia, ale blogów nie chce mi się czytać.”
„Wrzucaj lepiej treść na Insta, na blogi już nikt nie zagląda.”
„O, masz też bloga – fajnie wygląda, chce Ci się tam jeszcze pisać?”
„Blogi umierają, za dużo z tym zachodu.”

Otóż…

Kochani, mamy kryzys, poważny kryzys lenistwa. Szerzy się coraz szybciej, dalej i niestety dopada coraz młodsze roczniki. Przykro się na to patrzy, szczególnie z perspektywy mamy małego człowieka, który będzie musiał się jakoś z tym wszystkim zmierzyć. Chcemy mieć wszystko na już, szybko, najlepiej przy minimalnym zaangażowaniu.

Dlaczego blogi umierają?

Bo nam się nie chce. Coraz mniej chce nam się pisać, coraz mniej chce nam się też czytać. Twórcom internetowym, którzy starają się, aby publikowane przez nich treści były wartościowe, blogowanie zajmuje naprawdę lwią część wolnego czasu. Tym smutniejsze jest to, że zdjęcie kawy zrobione od niechcenia przyciąga więcej zaangażowanych obserwatorów niż nasze wymuskane artykuły. Wrzucając zdjęcie na Instagram nie musimy się zbytnio wysilać, nie walczymy z SEO…Jedynie nad hasztagami chwilę pomyślimy (chyba, że tak jak ja korzystacie już z projesjonalnych katalogów np. tych od Elizy). Ile razy ktoś skomentował mi treść artykułu („super”, „fajny”, „dobrze piszesz”) oceniając go dosłownie po okładce, czyli lajkując główne zdjęcie, bez czytania o co w nim naprawdę chodzi. Smutne to trochę, ale taki właśnie mamy teraz klimat…wszystko na skróty.

Ja naprawdę dobrze orientuję się w obecnych trendach, dlatego wiem, że blogi są coraz częściej dobrze wyglądającym dodatkiem do Instagrama, gdzie sporadycznie wrzucimy coś „żeby było”. Posiadanie bloga jest też lepiej widziane przez potencjalnych reklamodawców. Zawsze to większa powierzchnia reklamowa…W tym miejscu rodzą się właśnie najgorsze z możliwych praktyk tj. jak grzyby po deszczu wyrastają blogi o ubogiej, przesiąknietej reklamami treści, których autorzy skuszeni wizją szybkich, niewobrażalnych zarobków chałturzą, wpływając tym samym na wizerunek całej blogosfery.

Dlaczego ja jeszcze piszę tego bloga?

Bo lubię! Lubię sobie popisać, poszukać informacji na dany temat. Lubię to, że dzięki formie mojego bloga mogę poznać mnóstwo inspirujących osób. Z dużym niepokojem niestety patrzę też na moich ulubionych twórców, którzy również dobrze zorientowani w preferencjach odbiorców, przestają regularnie pisać na rzecz Instastories. Nie mówię już nawet o książkach, ale skoro nawet krótkich artykułów nam się nie chce czytać, bo wolimy poklikać w krótkie streszczenia dnia…to wiedzcie, że nie jest dobrze:)

Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale obecnie nawet o dodaniu nowego zdjęcia na Instagramie „należy” poinformować w Instastories, bo inaczej Twoi obserwatorzy nawet go nie zobaczą, Już nawet zdjęć nie chce nam się przeglądać i czytać opisów pod nimi, nie mówiąc już o długim artykule na blogu. Pamiętajcie, że aplikacje typu Instagram, Facebook projektują bardzo inteligentni ludzie. Oni znają nasze potrzeby jeszcze zanim te się u nas pojawią. Nasze słabości też mają w jednym paluszku. Nie ma się co dziwić, że to wykorzystują, przecież tutaj chodzi o nic innego jak na zarabianiu na naszej leniwej naturze.

Dlatego postanowiłam tutaj zdobyć się na taki mały apel!

Piszmy więcej, bo pisanie niesamowicie rozwija. Twórzmy treści wartościowe, których nie będziemy się wstydzić za 10 lat. Piszmy, żeby było co poczytać. Czytajmy, bo jest to potrzebne nie tylko naszym szarym komórkom, ale i autorom, żeby nie przestało im się chcieć.

blogi umierają


Zobacz podobne

Scroll Up